Wybrane z tomików, antologii, czasopism i maszynopisów.

Wiersze Jacka Okonia


Strona główna

O Autorze

TOMIKI

Sen w kolorze

Palcem na czole

Swój człowiek

Bez aureoli

ANTOLOGIE

W ciemnościach słyszę Boga kroki...

A Duch wieje
kędy chce

Z CZASOPISM

Z czasopism

BIBLIOGRAFIA

Książki i publikacje

LINKI

Blog Autora

Do strony głównej


Rozmiar: 2115 bajtowJacek Okoń, Palcem na czole [wiersze], wyd. "Wokół Nas", Gliwice 1989, [pozycja tzw. drugiego obiegu], s.42.


Proszę użyć paska przewijania






Objawy



Pająk porucznik z daleka
sieci zarzucił i czeka

Księżyc wartownik na wieży
złotym laserem wymierzył

Likier adwokat skończony
nie chce się podjąć obrony


Koszmar



Skacze główka jakby ktoś pif paf
albo sen o złym młynarzu wyśnił

Skąd ty dziecko taką główkę masz
wystrzelaną jak pestka od wiśni


Cela



Wszystko mija
powtarzają starsi
I to co minąć nie może
mija:
nawet Bastylia mija


Dodawanie



Temat: Życie
Proszę je dodać
do nieskończoności
uczeń wstaje
bierze nieskończoność
odejmuje życie
Uczeń się nie nauczył
umiera ze wstydu
Minuta ciszy
dłuży się w nieskończoność


Kółko



Nie mam samochodu
jeżdżę moją planetą
jak kolejką linową
Nie mam aureoli
to tylko mój czarny beret
znowu przyciągnął promień
albo włos blondynki
Szukałem tej kobiety
a ona
ona patrzy na mnie
kocha jedynie kółko słońca
zaraz je narysuje palcem na czole


Gwiazda



Chce być gwiazdą filmową
lecz będzie krawcową
jakże to
jak to

Gwiazdo gwiazdo
dwie ulice dalej rośnie twój zabójca
ma blond grzywkę którą głaszczą ciotki
Chce być astronautą
lecz będzie majstrem na budowie
i to tylko do godziny piętnastej

Tak to


Martwa natura



Woła mnie
ma oczy jak czarne aksamitki
nieruchomą twarz
Woła mnie
przeprasza za siebie
za pobrudzony świat
Woła
przez kulę płaczu w gardle
Skąd wie że jestem jasnowidzem
czego chce ode mnie
Nie mogę jej niczego dać
nie mogę nikogo ożywić
Ja tylko patrzę
z podziwem


***



Naprowadź mnie na właściwy trop
wolnego strzelca byków
abym pozostał wolny
abym nigdy nie strzelał


Szczęściarz



Nie zdążył na ostatnie coś
coś jak tramwaj ostatni przed nocą
coś jak małżeństwo więc ostatnia miłość
która bywa pierwszą zdradą w życiu

Nauczył się dobrych ludzkich słów
wystarczy by nikt nie zrozumiał

Dziękuje za to że w drzwiach coś chrobocze
choć wie że to nie klucz ale kornik


Ze strachu



Rozpływa się w uśmiechach
i topnieje w oczach
a przecież tu tak zimno
jakby ktoś powiesił obwieszczenie

Może nie jest oto prawdziwy bałwan
tylko zimna krew mu odtajała
Chyba to faktycznie człowiek
skoro potrafi się uśmiechać ze strachu


Święty



Zawsze był duchem
podszyty
Uciekał w modlitwę
Bał się
diabła za skórą


Jest dobrze



Jest dobrze
póki sam sobie życiorys piszesz
z wielkim kleksem na każdej stronie

Jest dobrze
póki czujesz że boli
gryziesz pióro umoczone w Miłości


Choć raz



Zapłakać nad cudzym nieszczęściem
choć raz
nie składać kondolencji
Zapłakać z całego serca swego
jak się płakało nad sobą
kochanym
dzień w dzień


Widma



Nad Europą krążą widma
mają sokole oczy Indian
chyba kogoś capną
mają niewidzialne ręce
których nie da się zaskarżyć do sądu
Myślę że nie wierzą w Boga
ale ja nie jestem od myślenia
Myśliwi strzelają z dwururek
Pan Bóg kule nosi
więc obrywają niewinne kaczki
Święci walą z pepeszy różańca
i są dobrej myśli
ale ja nie wiem
czy święci są od myślenia


Dorosłe dzieci



Pewnie cierpiały niewinnie
dorosłe dzieci
ulicy

Ich język
woła o pomstę
do nieba


Krąg biblijny



Milicja krąży w koło Macieju
gdzie dwóch lub trzech zebrało się w imię czego


Pod krzakiem



Planeta kurczy się jak przestraszony zając
pewnie tu ludzie polują blisko
Schowaj się pod krzakiem Ziemio
obok przepędzonej na cztery wiatry miłości


Na początek strony

Do następnej strony --->


Copyright by Jacek Okoń, 2006.

Strona utworzona za pomocą
programu Pajączek 2000